czyli Diabeł tkwi w szczegółach i ubiera się w białe bluzki
Przeglądając Internet w poszukiwaniu wykrojów, nie mogłam nie zauważyć przepięknych ubrań, które bardzo chciałabym zaprosić do mej szafy, że już o tym, żeby je uszyć samodzielnie nie wspomnę. Niedawno moja garderoba przeszła kilka rewolucji: po dobrych 15 latach noszenia samej czerni...
dygresja: nawet do pięknego, lecz bardzo gorącego Maroka spakowałam wyłącznie czarne stroje i tylko dar przekonywania i rozsądne argumenty mojej Mamy uchroniły mnie przed odparzaniem sobie stóp w, oczywiście czarnych, glanach przy 40 stopniowych upałach. koniec dygresji.
...zaczęłam z dnia na dzień nosić kolorowe - naprawdę kolorowe - ubrania, przeszłam fazę kwiatków, kratek, w zasadzie wszystkiego kolorowego. Teraz przyszła pora na kolory ziemi, biel i szarości. Jakoś mi w tym najlepiej i najbezpieczniej. Nagle przestałam się dziwić, że Mama kupowała tyle białych bluzek. Są naprawdę uniwersalne, praktyczne, pasują do wszystkiego i, co najważniejsze, mogą być przepiękne. I to często zasługa niepozornych detali.
Czasem wystarczy kilka umieszczonych nieco inaczej guzików:
Innym razem można zapić bluzkę z tyłu:
albo nie zapinać jej wcale:
Kiedy indziej wszystko zmienia nietypowy dekolt:
czy kołnierzyk:
W niektórych ubraniach sam materiał robi nie mniejsze wrażenie niż uszyty z niego strój:
Istnieją jeszcze wyjątkowe przypadki: są to prawdziwe dzieła sztuki, efekt krawieckiej magii:
I mój absolutny faworyt, obecny non plus ultra:
Rozciągnął mi się ten wpis bardziej niż się spodziewałam, ale przyznacie sami / same, że biała bluzka ma w sobie to coś. Chyba że dla Was właśnie nie ma? Piszcie, co myślicie. A jeśli komuś się wydaje, że wszystkie białe bluzki wyglądają tak samo, polecam obejrzenie filmu "Diabeł ubiera się u Prady" szczególnie sceny z chabrowym paskiem.
Do następnego,
pa,
a.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz